idea

fot. Joanna Stoga

„Brave Festival” – festiwal ludzi odważnych, ludzi, którzy mówią skąd pochodzą, jakie są ich wartości, jaka jest ich tradycja, duchowość.

To festiwal nie o dziełach sztuki, ale o sztuce, dzięki której można ocalić i ochronić tysiące zapomnianych, porzuconych, osamotnionych kultur i ludzi. Musieliśmy stworzyć festiwal przeciwko wypędzaniu ludzi z ich własnej kultury, z ich własnej wrażliwości; festiwal o świecie, który umiera, odchodzi i zginie, jeśli nie zrobimy czegoś, aby ten proces choć trochę powstrzymać. Festiwal ludzi, którzy nie godzą się na wzorce lansowane przez kulturę masową, ludzi, którzy szukają najgłębszych z możliwych źródeł inspiracji – inspiracji wewnętrznej. Ludzi wrażliwych i tolerancyjnych, którzy nie obawiają się pogłębiania swojej wrażliwości.

Dlaczego Brave?

Przez kilka lat przed pierwszą edycją Brave Festival różne osoby namawiały mnie do zorganizowania festiwalu teatralnego we Wrocławiu. Jednak po latach bywania na festiwalach krajowych i zagranicznych, czułem się zmęczony i przesycony dominującą wszędzie taką samą formułą – pokażmy produkt i obejrzyjmy produkt. Bo festiwale sprowadzają pracę twórców jedynie do wymiaru produktu, towaru poddanego konsumpcji. Festiwale nie są zainteresowane ani procesem pracy, ani kontekstem pracy, ani znaczeniem tej pracy dla ludzi. Nie chciałem więc powielać tej samej formuły, ale też nie miałem żadnej na to odpowiedzi, żadnego pomysłu. Szukałem i zadawałem sobie wciąż to samo pytanie: dlaczego festiwal miałby być naprawdę potrzebny?


Co jest dziś ważne?

Zadawałem sobie to pytanie – jak pięćdziesiąt lat temu Richard Demarco, twórca festiwalu w Edynburgu – co jest dziś ważne? Demarco powiedział mi tak: „Kiedy zakładaliśmy w 1948 festiwal w Edynburgu, to naszym celem było przywrócenie Europie kultury niemieckiej”.

Ta odpowiedź była dla mnie bardzo ważna. Ponad dziesięć lat temu poznałem szwajcarską aktorkę Lee Wyler, która miała autentyczne szanse na wielką karierę sceniczną, ale życie poprowadziło ją wiele lat temu do Indii i Tybetu. Kiedy zobaczyła, ile jest tam wyrzuconych z własnej kultury, z własnego domu dzieci, postanowiła się nimi zająć. Razem z tybetańskim lekarzem dr Akong Tulku Rinpocze stworzyła organizację Rokpa, która przez ostatnie dwadzieścia pięć lat odbudowuje kulturę tybetańską – odbudowuje szkoły, kliniki, klasztory, pomaga dzieciom zachować ich własny język, ich własne pieśni, tańce, tradycje, ich własną duchowość.

         
Meksyk

W 2005 roku, w sierpniu pojechałem do Meksyku śladami wielkiego Antonina Artauda, francuskiego aktora, reżysera, teoretyka teatru, który w latach trzydziestych ubiegłego wieku odwiedził Indian Tarahumarów, którzy są ostatnim z dziewięćdziesięciu sześciu meksykańskich plemion ocalałych po podbojach.

To spotkanie zaowocowało stworzeniem przez tego francuskiego geniusza teorii „teatru okrucieństwa”, która nie tylko odmieniła kształt europejskiego teatru w XX wieku, ale miała wpływ na największych twórców, w tym na Brooka i Grotowskiego. Pomyślałem, że skoro tamto spotkanie miało tak wielki wpływ na Artaud’a, być może i ja czegoś doświadczę. Pojechałem szukać Taramhumarów, ale… nie znalazłem ich. Nie znalazłem, bo w Sierra Tarahumara, w górach, wybudowano wspaniałe drogi szybkiego ruchu i plemiona zaczęły uciekać coraz dalej i dalej. Nie miałem przewodnika, by jechać dwa lub trzy dni konno. Niemniej spotkałem człowieka, który ostatnich kilkanaście lat poświęcił na chronienie tej kultury. Powiedział mi tak: „Oni sami sobie nie poradzą. Nie wiedzą czym jest pieniądz, jaka jest jego siła, nie wiedzą nic o prawach człowieka, bo żyją w takiej zgodzie z naturą, że ich moralne kodeksy są oczywistą częścią ich życia, nie potrzebują kodeksów pisanych, przecież nie wiedzą czym jest kłamstwo”. Innym problemem w Sierra Tarahumara są handlarze narkotyków, zmuszający Indian do pracy na ich plantacjach.

Jeśli Indianie się nie zgadzają, są przeganiani z własnej ziemi albo zabijani. Dlatego mój rozmówca robi filmy, kolekcjonuje dawne pieśni, legendy, tańce, wspiera Indian finansowo, aby nie uciekali z plemion. Widzi potrzebę chronienia tej jednej z tysięcy kultur. Kultur, mógłbym powiedzieć - z marginesu świata.

Kiedy te fakty, ci ludzie, te historie do mnie naprawdę dotarły, zrozumiałem, jaki festiwal musimy stworzyć. „Brave Festival” – festiwal ludzi odważnych, ludzi, którzy mówią skąd pochodzą, jakie są ich wartości, jaka jest ich tradycja, duchowość.

Dyrektor artystyczny Grzegorz Bral